Pomysły na personalizowane prezenty dla bliskich - moje zamówienie na ePrezenty.pl

Hej :) Mikołajki już za nami. Część z was z pewnością była grzeczna i może pochwalić się małymi (lub większymi) upominkami. Dla innych ten dzień uświadomił, że święta coraz bliżej i najwyższa pora rozejrzeć się za prezentami dla bliskich.
Prezenty... Temat rzeka, niekiedy bardzo problematyczny. No bo co kupić rodzicom, rodzeństwu, dziadkom? Nie chcemy przecież by po raz kolejny dostali ten sam oklepany prezent. I tu z pomocą przychodzą prezenty personalizowane. Ja właśnie na takie zdecydowałam się w tym roku i złożyłam zamówienie na stronie ePrezenty.pl


Dla mamy wybrałam filiżankę na spodku z łyżeczką. Filiżanka ma wydrukowany napis: EWA najwspanialsza mama pod słońcem. W takiej filiżance poranna kawa powinna smakować jeszcze lepiej :)

Parametry zestawu:
  • Szerokość filiżanki z uchwytem: 10,5 cm
  • Średnica filiżanki bez uchwytu: 8 cm
  • Wysokość filiżanki: 5,5 cm
  • Średnica spodka: 14 cm
  • Wysokość spodka: 2 cm
  • Długość łyżki: 13 cm
  • Materiał: ceramiczny
  • Kolor: biały


Mój tato jest zapalonym majsterkowiczem, więc w tym roku dostanie narzędzie wielofunkcyjne Multitool z napisem: MAREK złota rączka.


  • Funkcje:
    - Młotek z funkcją wyciągania gwoździ
    - Kombinerki
    - Obcinacz do kabli
    - Śrubokręt płaski
    - Śrubokręt krzyżakowy
    - Piła
    - Dwa rodzaje noży (1 z pilnikiem)
    - Otwieracz
  • Wymiary: 16.5 x 9 x 2.5 cm
Czyli wszystko to, co mężczyzna powinien mieć pod ręką na wypadek nagłej awarii :)

Przy okazji wybierania prezentów dla rodziców wpadł mi w oko kołonotatnik. Spodobał mi się tak bardzo, że postanowiłam zrobić prezent także sobie i dorzuciłam go do zamówienia :)


Myślę, że taki notes może być świetnym pomysłem na prezent dla siostry albo przyjaciółki, a motywujący tekst na okładce na pewno pobudzi do działania. Notes ma format B5 (17,6cm/25cm), 90 kartek w linię w kolorze ecru i twarde okładki. Prezentuje się naprawdę ślicznie.

Co do samego sklepu ePrezenty.pl to jestem przyjemnie zaskoczona. W przeciągu dwóch dni od złożenia zamówienia dostałam email z informacją, że przesyłka została nadana. Dwa dni później była już u mnie. Wszystko dokładnie zapakowane, filiżanka zabezpieczona przed pobiciem. Pełen profesjonalizm. Na stronie znajdziecie o wiele więcej bardzo interesujących pomysłów na upominki. Naprawdę jest w czym wybierać.
Mam nadzieję, że moi rodzice ucieszą się z prezentów, które im przyszykowałam :)

Co myślicie na temat personalizowanych prezentów? Macie już podarki dla swoich bliskich?

Zobacz więcej >

"Stay in shape- in style" - czyli jak zmotywować się do ćwiczeń.

Cześć :) Jesień i zima to pory roku, które raczej nie sprzyjają aktywności na świeżym powietrzu. Chociaż właśnie teraz, gdy piszę to zdanie, słyszę chrobot butów na śniegu. Ktoś jednak biega :) Ja jednak strasznie nie lubię marznąć, a i rowerem po oblodzonej drodze nie pojeżdżę. Święta i Sylwester zbliżają się wielkimi krokami, zaraz za nimi Nowy Rok, z hasłem "Nowy Rok nowa Ja". Nie warto czekać, bo odkładanie na później nigdy nie przynosi nic dobrego. Sama kiedyś powtarzałam sobie: zacznę ćwiczyć od poniedziałku, a dziś jeszcze zjem tą czekoladę. Łatwo się domyślić, że w poniedziałek zapominałam, we wtorek też, we środę było milion ważniejszych rzeczy do zrobienia i tak mijał tydzień, miesiąc, rok. Co więc się stało, że zaczęłam ćwiczyć regularnie? Odpowiednia motywacja :) Dziś przedstawię, wam kilka punktów, które pomogły mi w ruszeniu tyłka z kanapy i teraz deszcz, śnieg czy mróz już mi nie straszne.


1.  Znajdź ćwiczenia, które będą sprawiać ci przyjemność.

Zawsze powtarzam, że to, że ja ćwiczę na siłowni, wcale nie musi oznaczać, że wszyscy muszą to robić. Nie każdemu taka forma aktywności odpowiada i ja jak najbardziej to rozumiem. Mamy teraz jednak taką ilość różnorodnych zajęć sportowych, że każdy może znaleźć coś dla siebie. Zumba, aerobik, pilates, fitness na trampolinach... Mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Jeżeli polubicie dany rodzaj ćwiczeń, to uwierzcie mi, będziecie chodzić na nie zawsze z uśmiechem na ustach i przestaniecie szukać wymówek :)

2. Znajdź sobie towarzystwo do ćwiczeń.

Pisałam wam już w TYM poście, że moja przygoda z siłownią zaczęła się za sprawą koleżanki, która nie chciała chodzić tam sama i potrzebowała kogoś, kto da jej kopa w tyłek i trochę przypilnuje. Początkowo niechętna, ale jednak poszłam. Poszłam i zostałam na stałe. W towarzystwie zawsze łatwiej zmotywować się do pracy. Kiedy jedna osoba upada, druga dodaje otuchy i wspiera. Zajęcia sportowe są też świetną okazją żeby poznać nowych ludzi o podobnych zainteresowaniach i celach :)

3. Wyznaczaj sobie realne cele.

Nic tak nie zniechęca jak brak efektów, a prawda jest taka, że często po prostu oczekujemy cudów. Po jednym treningu nasz tyłeczek nie zaokrągli się, a brzuch cudownie nie spłaszczy. Na efekty trzeba trochę poczekać. Najlepiej jest wyznaczać cele krótkoterminowe. Nie zakładaj, że będziesz po miesiącu wyglądać jak Chodakowska jeśli masz kilka kilogramów do zrzucenia. Najskuteczniejsza jest metoda małych kroczków.

4. Rób zdjęcia.

Zanim zaczniesz ćwiczyć zrób zdjęcie swojej sylwetki. Patrząc na siebie w lustrze często nie dostrzegamy tego, co już udało nam się osiągnąć i twierdzimy, że ćwiczenia nie przynoszą efektów. Na zdjęciach progres jest dużo lepiej widoczny. Po miesiącu treningów zrób kolejne zdjęcie i porównaj je z poprzednim. Jestem pewna, że zobaczysz różnicę ;)

5. Znajdź motywację.

Przeglądaj zdjęcia w internecie, znajdź osobę, która ma figurę o jakiej marzysz i dąż do takiej. Nic nie motywuje mnie tak, jak patrzenie na ślicznie wyrzeźbione ciała. Są one najlepszym dowodem na to, że ciężka praca popłaca, a jeżeli czegoś bardzo się chce, to się uda. Kilka takich fit girl obserwuję na Instagramie i codziennie swoimi fotkami dostarczają mi one motywacji do działania.


6. Ćwicz przy muzyce.

Dla mnie muzyka daje niesamowitego kopa do działania. Nie raz na siłowni złapałam się na tym, że ćwiczę efektywniej kiedy w tle leci fajna piosenka. Na rowerku czy bieżni przebieram wtedy nóżkami jak szalona. Stwórz swoją własną playlistę, która nakręci cię do działania i ćwicz w jej rytm.

7. Zadbaj o odpowiedni strój do ćwiczeń.

Nic tak nie przeszkadza podczas ćwiczeń, jak niewygodny strój. Gryzące szwy, podciągająca się koszulka... to niepotrzebnie zawraca nam głowę i odrywa od tego co naprawdę powinnyśmy robić. Ja jestem osobą, która lubi dobrze wyglądać, dlatego do stroju przywiązuję dużą wagę. Fajnie jak rzuca się w oczy i czuję się w nim atrakcyjna. To dodatkowo motywuje do tego, żeby go włożyć i iść poćwiczyć. Zdaję sobie sprawę, że oryginalne stroje sportowe są drogie. Sama nie jestem w stanie kupić takich na jakie miałabym ochotę, bo najzwyczajniej w świecie mnie na to nie stać. Warto jednak poszukać kodów rabatowych, które pozwolą nam na zakupy dużo taniej. Tak można nabyć np. ciuszki Nike. A może poprosić o nowy strój Mikołaja? :D Ja tak zrobiłam i same spójrzcie co wczoraj znalazłam ;)

8. Nagradzaj się.

Od czasu do czasu pozwalaj sobie na małe przyjemności. Zjedz ten cholerny kawałek czekolady po treningu, jeśli masz na to ochotę. Wszystko jest dla ludzi, byle z umiarem i w granicach rozsądku :)

Z mojej strony to tyle. Mam nadzieję, że chociaż trochę udało mi się podnieść waszą motywację. Jakie są wasze sposoby na jesienno-zimową niechęć do aktywności? Czym zachęcacie się do ćwiczeń?


Zobacz więcej >

Mirabelka w kuchni: przepyszny makaron z suszonymi pomidorami.

Hej :) Zaczyna być już tradycją, że w niedzielę serwuję wam przepisy kulinarne. To dlatego, że akurat w ten dzień mam trochę czasu, żeby pobawić się w kuchni. Jest to też mój cheat day, kiedy zdarza mi się zapomnieć o jakiejkolwiek diecie i pozwolić sobie na trochę więcej ;) Tak było właśnie dzisiaj.
Od jakiegoś czasu chodził za mną makaron. Nie ukrywam, że kocham ten produkt. Rodzice śmieją się, że chyba powinnam był Włoszką i może coś w tym jest, bo makaron uwielbiam pod każdą postacią. Dziś pokażę wam moją najnowszą fantazję z nim związaną :)


Składniki:
- makaron pełnoziarnisty - ja akurat miałam w domu bezglutenowy makaron z mąką gryczaną
- suszone pomidory
- cebula 
- czosnek
- papryka mielona (ostra, słodka - wedle waszego uznania)
- zioła prowansalskie 
- 100 ml śmietany 30 %
- białe wytrawne wino


Do garnka wlewamy trochę oleju i rozgrzewamy go. Następnie wrzucamy drobno posiekaną cebulę, dodajemy łyżeczkę mielonej słodkiej papryki i niecałą łyżeczkę ziół prowansalskich. Ja dodatkowo dodałam jeszcze pół łyżeczki ostrej mielonej papryki. Lubię wyraziste smaki :)

Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy 100 ml śmietany 30% i 100 ml białego wytrawnego wina. Gotujemy do momentu, aż sos stał się gęstszy. Następnie dodajemy garść suszonych pomidorów pokrojonych w drobną kosteczkę i 3 posiekane ząbki czosnku. Akurat moje pomidorki były posiekane już w opakowaniu więc  ten punkt mogłam pominąć :)
Podgotowujemy jeszcze około minuty, aby smaki się połączyły.
Do garnka z sosem przekładamy ugotowany makaron penne. Dokładnie mieszamy. Ja dodatkowo wkroiłam jeszcze odrobinę świeżego szczypiorku, prosto z doniczki :)

Danie jest proste, szybkie w wykonaniu, a przy tym niesamowicie pyszne. Brakuje wam pomysłu na niedzielny obiad? Już macie rozwiązanie ;)
Zobacz więcej >

Podsumowanie listopada - instagram mix, mój plan treningowy i trochę kultury.

Cześć wszystkim. Listopad się skończył więc czas najwyższy na podsumowanie miesiąca. Na początek lekko i przyjemnie, czyli Insta mix. 


Macie tu kilka zdjęć, które w ostatnim czasie pojawiły się na moim Instagramie. To tylko część. Po więcej zapraszam na mój profil TUTAJ :)
To właśnie tam możecie śledzić na bieżąco co się u mnie dzieje, jak spędzam czas wolny itp. Będzie mi niezmiernie miło jeżeli zostaniecie na dłużej.

Teraz przejdę do drugiej części posta czyli moich listopadowych treningów. Postanowiłam zacząć prowadzić kalendarz, w którym zapisuję kiedy i jak trenowałam. To duże ułatwienie i pomoc. 


Jak już zapewne wiecie ćwiczę głównie na siłowni. Sprawia mi to ogromną frajdę i staram się tam zaglądać przynajmniej 3 razy w tygodniu. Miałam przerwę w drugim tygodniu listopada z powodu choroby :( Na szczęście szybko doszłam do siebie i mogłam wrócić do treningów.
W tym miesiącu zmodyfikowałam swój plan treningowy. Postawiłam przede wszystkim na rzeźbę. W poprzednim miesiącu ćwicząc na bieżni i na orbitku zgubiłam kilka kilogramów i więcej stracić nie chcę. Teraz skupiam się raczej na treningu siłowym. 15 min rozgrzewki i lecę do ciężarków ;) Już widzę pierwsze efekty bo pupcia zdecydowanie się ujędrniła i powoli idzie w górę :) W grudniu mam zamiar poświęcić się przede wszystkim tej części ciała ale nie zamierzam zaniedbać pozostałych partii. W domu ćwiczyłam raczej sporadycznie i były to głównie ćwiczenia rozciągające. Powiem wam w sekrecie że marzy mi się zrobienie szpagatu. Na razie jeszcze do tego daleko ale wierzę że kiedyś się uda.

Przyznam szczerze, że listopad był bardzo ubogi w nowości filmowe i książkowe. Właściwie nie obejrzałam nic nowego, a przeczytałam w całości tylko jedną książkę. Jedną ale wartą polecenia. Myślę, że osoby, które zaglądają do mnie od dłuższego czasu wiedzą, że jestem wielką fanką twórczości Nicolasa Sparksa. Nie zdziwi więc nikogo, że jak tylko pojawiła się jego nowa powieść, musiałam ją dorwać.


"Spójrz na mnie" to umiejętne połączenie historii miłosnej dwójki zupełnie innych ludzi i wątku kryminalnego. Takie mieszanki lubię najbardziej. Nie chcę zdradzać zbyt wiele z fabuły więc w skrócie opiszę o co chodzi.
Maria jest prawniczką pochodzącą z dobrego domu. Zawsze mogła liczyć na wsparcie rodziców i ukochanej siostry. Colin to chłopak z trudną przeszłością. Dorastał w szkołach wojskowych, niejednokrotnie miał zatargi z policją i problemy z agresją. Drogi tej dwójki krzyżują się i mimo wszystkich różnic jakie ich dzielą zakochują się w sobie. Nie jest im jednak dane cieszyć się rozwijającym się uczuciem, ponieważ dziewczyna zaczyna dostawać niepokojące wiadomości od nieznanego nadawcy. "Będziesz wiedziała co się wtedy czuje". Maria zaczyna się bać o siebie i swoich bliskich, a Colin zrobi wszystko żeby znaleźć osobę, która dręczy jego ukochaną. I tu zaczyna się wątek kryminalny pełen niespodzianek.
Moją ulubioną książką Sparksa jest "Bezpieczna przystań" i "Spójrz na mnie" trochę ją przypomina. Bardzo dobrze się ją czyta, wciąga niesamowicie. Nie pobiła mojego nr. 1 ale z czystym sumieniem uznaję ją za drugą najlepszą moim zdaniem powieść Sparksa i polecam przeczytać.

Na koniec, dla relaksu jeszcze kilka pozycji muzycznych, które wpadły mi w ucho w listopadzie.

1. Sylwia Grzeszczak i Mateusz Ziółko - "Bezdroża"


2. Wprowadzę was trochę w świąteczny nastrój nową piosenką Juli i Sound'n Grace - "Gdy gwiazdka" :)



Zobacz więcej >

Balsam po depilacji Effective depile Ziaja

Witajcie. Mamy już grudzień. Ciągle jestem w szoku jak ten czas szybko leci. We wtorek już Mikołajki, zaraz święta, potem Sylwester i Nowy Rok. Dzisiaj jednak zrobię odskocznię od tematyki świątecznej i zostawię was z kolejną recenzją ;) Tym razem będzie trochę o balsamie po depilacji Ziaja.


Od producenta:

Skuteczny balsam łagodzący podrażnienia po depilacji z serii depile.
DZIAŁANIE:
• skutecznie i aktywnie nawilża
• efektywnie spowalnia metabolizm komórek odpowiedzialnych za wzrost włosów
• likwiduje uczucie suchości skóry po przez lekkie natłuszczenie
• działa kojąco w miejscach ze skłonnością do podrażnień
Sposób użycia:
Balsam nanieść na skórę i pozostawić do wchłonięcia. Stosować balsam razem z innymi produktami z serii depile.
Bezpieczeństwo:
PRODUKT TESTOWANY DERMATOLOGICZNIE I ALERGOLOGICZNIE

Cena: ok. 11zł/ 270ml do kupienia np. TUTAJ

Skład:

Moja opinia:

Depilacja,szczególnie nóg, jest w moim przypadku bardzo drażliwą kwestią. Zazwyczaj do golenia nóg używam maszynki i kremu lub pianki do golenia. Wypróbowałam już kremy do depilacji, ale nie dość że masakrycznie śmierdzą, to połowa włosków pozostaje nieruszona. Woski są również nie dla mnie. Nie miałam jeszcze okazji skorzystać z depilatora, ale też rozważam taką możliwość.
W każdym razie po depilacji nie ma szans, żebym mogła nawilżyć skórę jakimkolwiek balsamem czy masłem. Momentalnie pojawiają się na niej ogromne czerwone plamy, a czasami także czerwone kropki. Wygląda to bardzo nieestetycznie i jest dokuczliwe zwłaszcza latem, kiedy chodzę w krótkich spodenkach, czy spódniczkach. Mimo, że jest gorąco na zewnątrz najchętniej ukryłabym wtedy nogi w długich spodniach.


Mój problem rozwiązał się, kiedy w moje ręce trafił balsam po depilacji Ziaja. Miałam naprawdę sporo podobnych kosmetyków, ale zwykle powodowały strasznie pieczenie i nic poza tym. Nie zdziwi was pewnie, że i tym razem byłam sceptyczna. Po depilacji posmarowałam jednak nogi balsamem i czekałam aż tradycyjnie zacznie mnie palić skóra i pojawią się plamy. Nie macie pojęcia jakie było moje zaskoczenie, kiedy nic takiego się nie stało. Wręcz przeciwnie, poczułam, że złagodził wszelkie podrażnienia. Myślałam, że zacznę latać nad ziemią, bo w końcu znalazł się produkt, który sprostał moim bardzo wysokim wymaganiom.


Balsam ma lekką, kremową konsystencję. Dobrze rozprowadza się na skórze, szybko się wchłania. Nawilżenie jest delikatne i raczej nie sprawdzi się u osób z bardzo suchą skórą. Dla mnie ten kosmetyk służy tylko po depilacji, w pozostałe dni używam bardziej treściwych mazideł. Bardzo podoba mi się jego zapach. Jest delikatny, trochę jakby owocowy. Nie utrzymuje się co prawda bardzo długo, ale mimo wszystko uprzyjemnia stosowanie.
Podsumowując napiszę tylko tyle: znalazłam swój ideał, który wreszcie rozwiązał moje problemy z czerwoną i podrażnioną skórą po depilacji. Zostanie ze mną na zawsze :)
Zobacz więcej >

Trzej muszkieterowie od Herome - preparat przyspieszający wysychanie lakieru do paznokci, utwardzacz do paznokci, maska na noc do dłoni.

Hej hej :) Ostatnio na blogu jakoś tak mało kosmetycznie więc czas najwyższy na jakąś recenzję. Dziś będzie. I to potrójna. Opowiem wam pokrótce o produktach do dłoni i paznokci Herome. 


Czy faktycznie zgrane z nich trio? Za chwilę się dowiecie.

Jako pierwszy omówię spray przyspieszający wysychanie lakieru do paznokci.


Od producenta:
Preparat przyspieszający wysychanie lakieru na paznokciach. Dzięki temu lakier wysycha już w 60 sekund. Paznokcie będą suche, błyszczące i piękne.

Użycie:
Produkt należy stosować po zakończeniu malowania. Następnie należy odczekać minutę i gotowe. Po użyciu produktu można nakładać kolejne warstwy lakieru.

Skład:
Eyclopentasiloxane, Disiloxane, MEK, Benzophenone-1, CI 61565
 
Produkt jest umieszczony w poręcznej buteleczce z atomizerem, który akurat u mnie niestety trochę przecieka. Sam kosmetyk zresztą też daleki jest od ideału. Lakier wcale nie schnie po nim szybciej. Wręcz przeciwnie - kiedy spryskałam nim świeżo pomalowane paznokcie, to się po prostu rozpłynęły. Lakier rozlał się po całej płytce, ściekał po palcach... Istna masakra... Spray ten spisuję na straty. Naprawdę wolę już siedzieć przez 20 min i dmuchać na paznokcie, bo wtedy przynajmniej nie czekają mnie takie niespodzianki...

Drugim kosmetykiem jest odżywka do paznokci. 


Od producenta:
Utwardzacz do paznokci zniszczonych i słabych. W szczególności pękających, miękkich. Kosmetyk ma działanie wzmacniające, szybko niweluje problem rozdwajania oraz łamania się paznokci. Konsystencja kosmetyku nie jest zbyt wodnista, nie ma intensywnego zapachu. Specjalny kształt nakrętki służy do odsuwania skórek. Efekt po 21 dniach stosowania.

Użycie:
pierwszego dnia należy nanieść pierwszą warstwę utwardzacza, drugiego dnia drugą. Trzeciego dnia należy zmyć te dwie warstwy. Proces powtarzać przez 21 dni. Po zakończeniu kuracji można używać kosmetyku maksymalnie 1-2 razy w tygodniu. Nie poleca się przeprowadzania kuracji więcej niż dwa razy do roku. Kosmetyk nie zawiera formaldehydu. Przed użyciem wstrząsnąć.

Skład:
Ethyl Acetate, Butyl Acetate, Nitrocellulose, Isobutyl Acetate, Adipic, Acid/Neopentyl Glycol/Trimellitic Anhydride Copolymer, Isopropyl Alcohol, Acetyl Tributyl Citrate, Beznophenone-3, Butylene Glycol, Aqua, Citral, Polyvinyl Butyral, Acetyl Methionine, Chodrus Cripus, CI 26100, CI 60725.
 
Cena: 59,20zł/10ml 

I tu zupełnie inny standard niż w przypadku poprzednika. Odżywka naprawdę działa. Stosowałam ją zgodnie z zaleceniami producenta i już po 2 tygodniach zauważyłam że pazurki są mocniejsze, nie rozdwajają się tak jak wcześniej, nie łamią się. Odżywka ta uratowała je, kiedy ich kondycja była naprawdę fatalna. Dzięki niej znowu mogę się cieszyć długimi, zadbanym paznokciami.

Ostatnim produktem, który chciałabym dziś przedstawić jest maska do dłoni na noc.



Od producenta:
Maska do skóry dłoni i paznokci. Ma działanie odżywcze, nawilżające i wygładzające. Skutecznie chroni przed działaniem szkodliwych czynników zewnętrznych. Sprawia, że dłonie są jedwabiste i nawilżone, a paznokcie mocne. W składzie znajdują się: aloes, prowitaminę B5 i kompleks ujędrniający dłonie.

Użycie:
Niewielką ilość kosmetyku nałóż na dłonie przed pójściem spać. Rano umyj dłonie ciepłą wodą. Zaleca się stosowanie 1-2 razy w tygodniu.

Cena: 52,10 zł/40ml

W stosunku do niej mam mieszane uczucia. Po pierwsze skład i Alkohol Denat na trzecim miejscu... 


Po drugie kosmetyk ma postać żelu a nie kremu, tak jak można by się tego spodziewać. Akurat to mi zbytnio nie przeszkadza. Gorzej jest z zapachem. Przypomina mi tanie męskie perfumy...Akurat nie jest moim marzeniem by tak pachniały moje dłonie :p Przejdźmy jednak do działania. Żel wchłania się dosyć szybko ale pozostawia na dłoniach dziwną warstewkę, tak jakby ktoś pokrył je silikonem. Dziwne uczucie. Nawilżenie nie jest jakieś szczególne. Jest bo jest ale podobne mogę uzyskać lepszym kremem do rąk więc jestem raczej na nie.

I to tyle z mojej strony. Trzy zupełnie różne produkty. Jeden genialny, jeden tragiczny a kolejny całkiem przeciętny. Same musicie zdecydować czy macie ochotę poznać je bliżej ;)
Zobacz więcej >

Mikołajkowo - świąteczna wish lista - moje wymarzone prezenty.

Witam was gorąco w poniedziałek. Na dworze co prawda temperatura dosyć niska i u mnie pada śnieg ale przy porannej herbatce na pewno się rozgrzejecie. Dodatkowo dla umilenia poranka mam dla was kolejny post. Patrząc w kalendarz uświadomiłam dziś sobie, że Mikołajki już na wyciągnięcie ręki, a i do świąt zostało niewiele czasu. To oznacza, że najwyższa pora, żeby rozejrzeć się za prezentami. Podarków dla swoich bliskich zaczynam już szukać, a dzisiaj pochwalę się wam moją listą marzeń :)

Podzieliłam ją na dwie części. Pierwsza z nich skupia się na odzieży sportowej. Tak, wsiąkłam w siłownię całkowicie, więc nowe stroje na pewno się przydadzą.


Na mojej liście znalazły się (od góry):
1. Legginsy DreamQueen Gym Queen
2. Pastel Legginsy i Top High Space
3. Nowa kolekcja Gym Hero, której jeszcze nie ma w sprzedaży (wygląda obłędnie :))
4. Bluza Fight Gym Hero
5. Legginsy i koszulka Orchid Cardio Bunny
6. Koszulka sportowa Mint Lulu Sport
7. Legginsy Mesh Gym Hero
8. Koszulka treningowa Pink Gym Hero

Druga część listy, to książki i kalendarze.


Marzy mi się jakiś fajny planer na rok 2017. Moją uwagę ostatnio zwróciły trzy propozycje:
1. Notatnik Miss Planner
2. Happy Planner
3. Happy Body Planner
Wszystkie wyglądają naprawdę fantastycznie. Są bardzo kreatywne, ciekawie wykonane i na pewno byłyby dobrym towarzystwem w 2017 roku ;)

Oprócz tego wpadły mi w oko dwie książki:
1. Fit Słodycze Krzysztofa Domaszewskiego
2. fitRewolucja w 4 krokach. Trening, dieta, moda, relaks.

Zdaję sobie sprawę, że moja tegoroczna lista do najtańszych nie należy i szczerze mówiąc wątpię, że którąkolwiek z tych pozycji znajdę pod choinką :( Może ewentualnie dwie ostatnie. Dobre i fajne stroje sportowe są niestety kosztowne, ale umarłabym z radości, gdybym mogła wskoczyć, w któryś z tych na mojej liście. No, ale przecież nikt nikomu nie zabroni marzyć. W święta wszystko jest możliwe ;)


Jakie są wasze tegoroczne zachcianki? Co najchętniej widziałybyście pod choinką?


Zobacz więcej >
Sekrety kobiety © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka